<title_newspaper=Trybuna Ludu> 
<title_article=Moskwa w aobie> 
<author_1=Wiktor Woroszylski>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1953">
<month="3">
<date=1953-03-10>
<period=d>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Przez dwa dni z zapartym tchem, lecz z suchymi jeszcze oczyma, czuwaa Moskwa przy ou chorego. Nie wierzono, e nastpi najstraszniejsze: s rzeczy, w ktre nie sposb uwierzy. Tumiono zowrogie przeczucia, udzono si nadziej, e jeszcze nie tym razem, e ocalenie jest moliwe... I oto 6 marca nad ranem, kiedy przez radio rozleg si drcy gos speakera Lewitana, tego samego, ktry w trudnych dniach minionej wojny odczytywa zwyciskim armiom rozkazy Naczelnego Wodza  niezmierzony Kraj Rad zamar w bolesnym skupieniu i po chwili zdawao si, e gbokie cikie westchnienie przeszo od jego kraca po kraniec.
Speaker czyta powoli, z wysikiem  wie ktr oznajmia bya straszna, niepojta, nieodwracalna.
Tego dnia ludzie pakali na ulicach. Pakali, pync ze wszystkich stron na plac Czerwony pod mur Kremla, pakali wylewajc si niby burzliwe morze przez brzegi onieonych ulic.
Na aobnym wiecu w jednej z wyszych uczelni paczc przemawia student, nie najmodszy ju mczyzna, byy lotnik, ktry z wojny wynis cikie kalectwo i Zot Gwiazd Bohatera Zwizku Radzieckiego.
 Towarzyszu Stalin  mwi  Ty nas wychowa. Z Twoim imieniem uczylimy si i pracowali, z Twoim imieniem nie szczdzc trudu ani krwi bronilimy ojczyzny przed okrutnym najedc. Z Twoim imieniem nadal pracujemy i uczymy si... Towarzyszu Stalin, wiele ju przeyem, takiego jednak blu, jak ten, kiedy od nas odszed, nie przeyem nigdy. Ale Towarzyszu Stalin  tu gos jego sta,  Ty nas uczy nie poddawa si, nie ugina si pod ciarem adnego blu. My si nie ugniemy, my bdziemy pracowa, jakby Ty chcia nas widzie.
Mwca paka i pakano na sali. W tym paczu by al bezbrzeny, ale saboci nie byo.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
